Kobieta Anniel: Marta Urbańska

Marta Urbańska podąża za swoimi pomysłami, dopieszcza je i umocowuje. I dopiero, gdy czuje pełną gotowość, ogłasza je światu. Tak było z bébé concept i z każdym innym jej zawodowym projektem. Niespieszny profesjonalizm.

Mama 3-letniego Tadzia i 5-miesięcznej Wandy pięknie mówi o poczuciu spełnienia i pełni miłości: Jak patrzę na te moje wymarzone, cudowne dzieci, to jestem najszczęśliwsza na świecie. Poranki, kiedy Tadzio przychodzi do nas do sypialni i przez chwilę przewalamy się razem w łóżku, są wszystkim. Dobrze jest to widzieć nawet wtedy, kiedy krystalizujące się plany zawodowe i związana z nimi ekscytacja zabiera czas na sen i odpoczynek. I choć każdy z rodziców funkcjonuje na specyficznym rozstaju, na którym krzyżują się czas, miejsce i trwożne myślenie o przyszłości, to spokój i rozsądek w podejściu do codziennych spraw sprawia, że ta wieża zadań funkcjonuje jak najmocniejszy gmach. Ja coś takiego zobaczyłam w Marcie, bohaterce cyklu Kobieta Anniel. A co wy widzicie?

 

Nie wyobrażam sobie rodzica, który nie opanował umiejętności multitaskingu. Jak jest z tobą – zawsze to umiałaś czy przyszło to do ciebie wraz z macierzyństwem?

Zawsze miałam niezłą podzielność uwagi, ale teraz to rzeczywiście jest level master (śmiech). Kiedy pojawia się dziecko, a jednocześnie jest się osobą pracującą, zdecydowanie trzeba łączyć wiele dziedzin naraz. Obecnie mam dwójkę małych dzieci, prowadzę swoją markę biżuterii, pomagam dorywczo mamie w prowadzeniu dwóch restauracji i rozwijam kolejny biznes razem z siostrą – concept store z najpiękniejszymi, wyselekcjonowanymi rzeczami dla kobiet i niemowląt, tak więc działam na wielu zupełnie różnych płaszczyznach. W organizacji bardzo pomaga mi robienie list w podpunktach i systematyczne notowanie wszystkiego.

Co w tej chwili zajmuje ci najwięcej czasu?

Teraz zdecydowanie najwięcej czasu i energii poświęcam dzieciom oraz bébé concept, który wystartował 3 tygodnie temu, także jest to wciąż bardzo świeża sprawa, wymagająca wielkich nakładów pracy.

Masz realne wsparcie w opiece nad dziećmi?

W opiece nad dziećmi pomaga mi mąż Kuba. Często wspieramy się też wzajemnie z siostrą, która jest mamą 2-letniej Gai.

Jak wygląda twój rozkład dnia? Co jest jego żelaznym punktem, a bez czego świat się nie zawali?

Moje dni są zazwyczaj dość podobne do siebie. Rano chłopaki idą do przedszkola i pracy, a ja zostaję z Wandą w naszym „home office”. Zjadam w biegu śniadanie, piję kawę, kładę Wandę na poranną drzemkę, która trwa niestety ok. 15-20 minut. W tym czasie szybko się ogarniam i – jeśli zdążę – to robię jeszcze kilka zdjęć na nasz firmowy Instagram. Później dołącza do mnie siostra i razem siadamy do maili, zamówień, ogarniania naszego sklepu internetowego od zaplecza. Jednocześnie na zmianę zabawiamy Wandę, aby nie czuła się zaniedbana. Ja w międzyczasie załatwiam też sprawy związane z Panama Jewels i Naam Thai. Popołudniu odbieramy dzieci ze żłobka i przedszkola, i robimy małą pauzę w pracy na rzecz czasu z rodzinami. Jak tylko dzieci wylądują w łóżkach, wracamy do spraw zawodowych, które często ciągną się do późnych godzin nocnych.

A czy znajdujesz chwilę, żeby tak na serio o siebie zadbać? Rytuały, sport, kosmetyki, zachcianki  – co ci daje odetchnąć?

Nie ukrywam, że ostatnio znajduję niewiele czasu dla siebie. Do tego stopnia, że byłam zmuszona obciąć moje ukochane długie włosy, ponieważ nie miałam czasu na rozczesywanie ich. Moja codzienna, pielęgnacyjna rutyna ograniczona jest do minimum. Po porannym prysznicu zawsze szczotkuję ciało na sucho szczotką Nested, która potrafi zdziałać cuda, i smaruję się naturalnym olejkiem Alma, który wspomaga moje ciało w walce z pamiątkami po ciąży.

Wiem, że masz słabość do ciuchów. Lubisz się stroić?

Widzisz, niewątpliwym plusem pracy z domu jest fakt, że nie muszę się specjalnie szykować do wyjścia, malować i poprawiać urody. Z drugiej strony to jest także minus całej sytuacji.

Co masz na myśli?

Kocham modę i czasem brakuje mi okazji, żeby trochę zaszaleć ze strojem, fajnie się ubrać. Dlatego dbam o to, aby ubranie, które noszę po domu dawało mi namiastkę luksusu. Żebym czuła się w nim cool i kobieco. To też motywuje mnie do rozwijania działu dla mam i kobiet w ogóle w naszym sklepie. Ciągle poszukuję perełek, którymi można się rozpieszczać, takich jak piękne kimona, wygodne kapcie, cudownie pachnące świece czy aromatyczne herbaty. Staram się tworzyć miejsce, w którym gromadzę wszystko to, czego sama potrzebuję i szczerze poleciłabym przyjaciółce.

Świetnie czujesz trendy, wiesz w czym jest ci dobrze i to się rzuca w oczy. Kto cię tego nauczył?

Bardzo dziękuję! Chyba mam to po mamie i mojej babci. Szafa mojej babci to prawdziwy skarbiec vintage! Jest ona bardzo konsekwentna w swoich modowych wyborach i zawsze wygląda świetnie. Dodatkowo pasję do mody od dziecka pielęgnowała we mnie mama. Dawała mi dużo swobody w ubiorze. Od zawsze lubimy wspólne zakupy i przeglądy szafy.

Wspomniałaś o swoim mężu w kontekście wsparcia w opiece nad dziećmi. Jak dbasz o swój związek, kiedy wokoło tyle się dzieje?

Prawdę mówiąc, dbanie o związek idzie mi ostatnio nie najlepiej, ale ratuje mnie fakt, że Kuba kibicuje mi w tym, co robię i jest raczej wyrozumiały. Sam prowadzi swoje firmy i jest na etapie rozwoju. Oboje dajemy z siebie teraz wszystko w sferze rodzicielskiej i zawodowej, ale wiemy, że to zaprocentuje na przyszłość (śmiech). Teraz cieszymy się małymi wspólnymi rytuałami, jak jeden wieczór w tygodniu, który zawsze rezerwujemy na obejrzenie odcinka ulubionego serialu, i przynajmniej jeden dzień w ciągu weekendu, kiedy odkładamy wszelkie urządzenia i żyjemy trochę bardziej unplugged.

Opowiedz o Tadziu i Wandzie. Jacy są twoi ludzie?

Oboje mnie fascynują i są wspaniali! Żeby opisać Tadzia, potrzebowałabym kilku dni, a pewnie i tak by się to nie udało. Myślę, że trzeba go poznać, aby zobaczyć choćby namiastkę tego, co widzę ja (śmiech). Tadzio ma 3 lata, a już jest najbardziej niezwykłą osobą, jaką znam. Jestem jego wielką fanką! Jest bardzo wrażliwy, ale też odważny. Często mnie tym zaskakuje i jestem wtedy najdumniejsza na świecie. Jest straszliwym gadułą – to po mnie. Jego zasób słów i sposób, w jaki się wypowiada, jest niesamowicie dojrzały, ale też zabawny. Mimo że obcujemy z jego opowieściami cały czas, to często jesteśmy z Kubą wbici w podłogę tym, jak Tadzio coś powie. Jego największą pasją jest jazda na rowerze. Jest wspaniałym bratem, takim wymarzonym. W skrócie – jest miłością mojego życia i moim najlepszym przyjacielem.

A dziewczynka?

Wanda jest jeszcze malutka, ma dopiero 5 miesięcy, ale już widać jej uroczą osobowość. Jest bardzo pogodna i wprost zaraża uśmiechem. Jest bystra i bacznie nas wszystkich obserwuje. No i ma świra na punkcie Tadzia! Jest totalną przylepą, uwielbia być noszona i przytulana. Kocham leżeć z nią czasem na dywanie i patrzeć się w te jej śliczne oczka. Widzę wtedy, jak się we mnie wpatruje, z takim niezwykłym zrozumieniem jak na tak małego człowieka. Wanda to idealne, kochane dopełnienie naszej rodziny.

Czujesz pełnię?

Jak patrzę na te moje wymarzone, cudowne dzieci, to jestem najszczęśliwsza na świecie. Poranki, kiedy Tadzio przychodzi do nas do sypialni i przez chwilę przewalamy się razem w łóżku, są wszystkim. To napędza każdy mój dzień.

Życzę wam ich jak najwięcej. Dzięki za rozmowę.

KWESTIONARIUSZ ANNIEL:

Twoja największa pasja? Psy, moje dzieci oraz albumy o modzie i fotografii.

Twoje guilty pleasure? Laysy paprykowe i śmietana z cukrem.

Twoje ukochane comfort food? Zupa pho i pomidorowa babci Ewy.

Ulubiona książka? Nie mam jednej ulubionej, wszystko zależy od nastroju. Lubię książki Alberto Moravii, Zweiga, Hemingwaya, Murakamiego.

Ulubiony magazyn? Brytyjski „Vogue”.

Ulubiona płyta? Jestem fatalna w wybieraniu ulubionych rzeczy! Na pewno Neil Young „Harvest Moon”, The Rolling Stones WSZYSTKO (śmiech), Henry Mancini z muzyką do filmu „Śniadanie u Tiffany’ego”.

Ulubiony kosmetyk? Pomadka do ust Alma i krem CC Giorgio Armani Luminessence.

Ulubiony zapach? Diptyque Philosykos i Vetyverio, Byredo Oud Immortel.

Ulubiony film? Jest ich wiele, to trochę jak z książkami, ale z takich wybitnych to na pewno „Dzikość serca”, „Tylko kochankowie przetrwają”, „Wielkie nadzieje”, „Edward Nożycoręki”… Mogłabym tak wymieniać bez końca (śmiech).

Twoja ulubiona bieliźniana/biżuteryjna/modowa marka? Le Petit Trou/biżuteria vintage i marka Mociun/Isabel Marant

Twoja ulubiona marka meblarska? Uwielbiam stare meble vintage

Ulubiona dyscyplina sportu? Snowboard.

*

Marta wybrała model Anniel Loafer Pattern.

*

Marta Urbańska – mama 3-letniego Tadzia i 5-miesięcznej Wandy. Z wykształcenia złotnik. Założycielka i projektantka Panama Jewels (www.panamajewels.com/@panama.jewels) oraz współwłaścicielka sklepu z asortymentem dla kobiet i niemowląt bébé concept (www.bebeconcept.pl/@bebe.concept).

Brak produktów w koszyku